JAK ZOSTAĆ DOSTRZEŻONĄ W BLOGOSFERZE?

Do swojego pierwszego wywiadu zaprosiłam Sylwię Cegiełę – redaktorkę bloga Kulturalne rozmowy. Sylwia opowie, jak tworzy bloga oraz jakie teksty pisze i dla kogo. Jeśli ktoś z Was – tak jak ja – dopiero zaczyna przygodę z blogowaniem, ma okazję skorzystać z jej sugestii. Zapraszam na rozmowę.

Izabela Kowalczyk: Jak długo zajmujesz się blogowaniem?

Sylwia Cegieła: W blogosferze działam od 2 lat, ale tak na poważnie zajmuję się tym od roku. Na początku był to blog tylko o tematyce muzycznej, a jeszcze wcześniej chciałam, aby było to moje wirtualne CV. Była inna nazwa, bo nie widziałam sensu wykupowania domeny, co do której nie jestem przekonana. Temat jednak nie wypalił i stopniowo przeradzał się w blog lifestyle’owy. Wtedy prowadziłam wywiady z muzykami i wokalistami dla innego portalu, z którym już nie współpracuję, a które potem – za ich zgodą mogłam publikować u siebie. Wykupiłam domenę personalną, ponieważ wciąż nie miałam oficjalnej nazwy. Ta funkcjonuje dopiero od roku. Tak powstały Kulturalne rozmowy. Szukałam jej przeszło rok.

Szybko przekonałam się, że moim czytelnikom to nie wystarczy, a i mnie samą nudzi. W pewnym sensie czułam się ograniczona (z natury nie lubię być niczym ograniczana, a blogosfera daje mi właśnie tę wolność), ponieważ nie mogłam publikować swoich postów nigdzie jak tylko w grupach muzycznych. Dlatego zdecydowałam się na poszerzenie zakresu działań i z biegiem czasu dokładałam kolejne kategorie. Teraz jest ich bardzo dużo, więc mam większe możliwości dotarcia do nowych czytelników. To bezcenne w dobie rozwijającej się blogosfery.

I.K.: Co skłoniło Cię, żeby zainteresować się blogosferą? Moda czy potrzeba?

S.C.: Trochę moda, ale też więcej wolnego czasu oraz potrzeba zawodowa, potrzeba komunikacji, czyli poznawania nowych, ciekawych osobowości, z którymi w innych okolicznościach zwyczajnie bym się nie spotkała. To zmieniło moje postrzeganie, otworzyło na kontakt z innymi, czasem nie tylko ten przez Facebooka czy maila. Trzeba też gdzieś zadzwonić, zaprosić do wywiadu. To daje człowiekowi pewną otwartość i buduje pewność siebie. Już nie muszę się denerwować, że np. jakaś osoba znana bardziej lub mniej mi odmówi. Zdarza się to naprawdę rzadko, co dodaje mi skrzydeł. Nie wiem, czy uda mi się uczynić Kulturalne rozmowy miejscem komercyjnym, ale mam determinację i sporo jeszcze przede mną. Może uda się za jakiś czas.

I.K.: Na jaki rodzaj treści się zdecydowałaś i dlaczego? Po jakie informacje warto sięgnąć do Twojego bloga?

S.C.: Jak słusznie zauważyłaś, u mnie dominują wywiady, ale za to z ludźmi nietuzinkowymi – artystami wielu profesji. Jest muzyka, sztuka, film, książka czy sport, ale też moda i uroda, czyli typowo kobiece tematy. Nie ma jednak popularnych kulinariów czy tematów „dzieciowych”. Rynek jest tym za bardzo przepełniony.

Czasem uda się porozmawiać z innymi blogerkami o ich pasji, stylu życia. Staram się też na bieżąco śledzić wydarzenia i zapraszać osoby, które wnoszą coś nowego do naszego życia.

Raz na jakiś czas też uda mi się dotrzeć do kogoś z zagranicy i wtedy robię wywiad w języku angielskim, a potem go tłumaczę. Czytelnik zatem ma szansę poznać mnie również poza Polską. Mam też zamiar najważniejsze wywiady przetłumaczyć i opublikować, ponieważ wiem, że wielu moich rozmówców ma znajomych anglojęzycznych, więc widzę motywację ku temu. Jedyne, co mnie ogranicza to ciągły brak czasu. Doba ma tylko 24 godziny (śmiech).

Ostatnio robię „porządek” na moim blogu i będę starać się wzbogacać go o nowe treści, czyli np. recenzje filmów, książek, niekoniecznie nowych, ale tych, które obejrzałam, przeczytałam i zrobiły na mnie jakieś wrażenie. Myślę, że będzie interesująco, ale zobaczymy, jak przyjmę te nowe tematy internauci. Widzę już pierwsze pozytywne reakcje, więc myślę, że utrzymam tę strategię na dłużej.

I.K.: W jaki sposób docierasz do czytelników? Jak się promujesz?

S.C.: To bardzo proste. Moje działania promocyjne targetuję do użytkowników mediów społecznościowych – głównie Facebook, ale też Instagram, Google + i czasem Twitter czy Pinterest. Biorę udział w link party, wzajemnej wymianie komentarzy. Działam w grupach tematycznych. Czasem wykupuję reklamę na Facebooku. Na więcej nie mam, póki co, czasu, a posty na forach są czasochłonne. Ciężko to połączyć z pracą zarobkową. Staram się to jednak jakoś godzić. Chyba na razie mi to wychodzi.

I.K. Widziałam u ciebie na blogu wywiady. Czy tę formę stosujesz, żeby przybliżyć czytelnikom ciekawe osobowości? Czy bardziej traktujesz to jako formę promocji?

S.C.: W każdym działaniu jest jakaś forma promocji, ale u mnie głównie jest to chęć pokazania światu (chociaż to chyba za dużo powiedziane, gdyż mój blog nie ma jeszcze dużego zasięgu) ciekawych osobowości, interesujących zawodów czy nietuzinkowego hobby. Stąd taki wachlarz tematyczny. Chcę na nim też pokazać siebie. Przedstawić swój punkt widzenia. Poza tym, dziennikarstwo od zawsze było moją pasją. Technologia umożliwiła mi więc realizację tej pasji.

I.K.: Organizujesz webinary, sprzedajesz kursy – czy blog to raczej odskocznia od rzeczywistości?

S.C.: Na chwilę obecną nie prowadzę tego rodzaju aktywności, ale nie wykluczam możliwości zarobkowania na swoim blogu. Prace „naprawcze” ku polepszeniu jakości Kulturalnych… wciąż trwają, więc kto wie…, może za jakiś czas będę mogła powiedzieć, że zarabiam na blogowaniu. To na razie jednak pozostaje to w sferze marzeń. Dużo pracy jeszcze przede mną, ale też sporo już za mną, więc może jest nadzieja. Zobaczymy.

I.K.: Ile czasu/dziennie tygodniowo poświęcasz na pisanie tekstów i zajmowanie się blogiem?

S.C.: Różnie, w zależności od ilości innych moich aktywności zawodowych, ale bardzo dużo. Często np. siedzę 10-12 godzin, a często jeszcze w nocy analizuję, szukam inspiracji, myślę nad wywiadem i układam pytania. Dla mnie to nieustanna praca, ale bardzo przyjemna. Ta praca uczy przecież kreatywności, samodyscypliny. Wiesz, że np. danego dnia musisz coś opublikować, napisać, wysłać maila. Czasem blogowanie wciąga mnie jak narkotyk (śmiech). Nawet jak fizycznie nie pracuję przy komputerze, to rozmyślam, kogo zaprosić i co opublikować, o czym napisać. Musisz wiedzieć, że praca nad blogowaniem nie kończy się na blogosferze. Trzeba też prowadzić „społecznościówki”, co również zajmuje sporo czasu.

I.K.: Gdzie/u kogo uczyłaś się blogowania?

S.C.: Uważam, że blogowania nie można nauczyć się od kogoś. Są pewne kwestie techniczne, których z pewnością bym nie zrealizowała bez pomocy różnych życzliwych mi osób, za co jestem im ogromnie wdzięczna. Ci ludzie niejednokrotnie do tej pory mi pomagają.

Niemniej jednak, to się czuje albo nie. Osobiście, podpatrywałam, czytałam i popełniałam błędy, jak chyba wszyscy. To nieustanny proces rozwoju, pracy nad sobą. Nawet teraz, jak piszę dla ciebie to odpowiedzi, myślę, co napisać i jaki ma być cel mojej wypowiedzi. Wszystko po to, aby rozmowa nie była zwykłą gadaniną przy kawie, ale wnosiła jakąś treść, uczyła czegoś mnie oraz innych. Od czasu powstania bloga nieustannie go modernizuję. Coś dodaję, coś usuwam. Robię korektę treści i czasem aż się sama wstydzę, że pozwoliłam sobie na wypuszczenie czegoś, co było – delikatnie mówiąc – dalekie od ideału. To jest właśnie rozwój i nauka przez doświadczenie.

I.K.: Twoje ulubione miejsca w sieci?

S.C.: Pewnie się zdziwisz, ale jednak Facebook. Lubię też sobie czasem poczytać bloga Mateusza Grzesiaka oraz poszukać ciekawych treści w blogosferze, ale nie mam jakiegoś szczególnie ważnego miejsca, w którym „bywam” regularnie. Chyba nie miałabym nawet na to czasu. Piszę dla kilku wydawnictw internetowych. Stąd ten ciągły brak czasu.

I.K.: Co poradziłabyś takim „żółtodziobom” w blogowaniu jak ja?

S.C.: Cierpliwość, cierpliwość i… cierpliwość oraz determinacja. Poza tym, pisz tylko o tym, na czym się znasz i nie próbuj na siłę podążać za trendami. Jeśli coś ci nie wychodzi, zmień strategię. Eksperymentuj z treściami i obserwuj statystyki. Musi minąć sporo czasu, aby to, co chcesz przekazać innym przeszło sito blogosfery. Na tym polu jest spora konkurencja.

I.K.: Zastanawiałaś się kiedyś nad zostawieniem pracy etatowej i zarabianiu na blogu? Znasz takie osoby, które postąpiły w ten sposób?

S.C.: Oj…, przede mną długa droga i nie wiem, czy kiedykolwiek to nastąpi, ale może kiedyś… Na razie nie podejmuję jednak drastycznych decyzji. Nie rzucam pracy. Znam kilka osób w sieci, które tak właśnie zarabiają na życie, ale mnie do nich daleko. Pożyjemy – zobaczymy.

I.K.: Czy w blog należy inwestować? Jeśli tak, to w co konkretnie?

S.C.: W blogosferę, podobnie jak w każdy biznes możesz, a nawet musisz inwestować. Wszystko zależy jednak od tego, jak poważnie traktujesz swojego bloga. Jeśli chcesz czerpać z niego profity, to pewnie warto zainwestować. Ja przeznaczam niewielką kwotę na promocję regularnie, co miesiąc. Można, oczywiście, i bez tych inwestycji pisać dla przyjemności, ale wtedy to tylko zabawa. Chociaż, jak pokazują różne okoliczności, blogosfera to przyszłość i wiele blogerek modowych czy kulinarnych dobrze na tym wyszło.

I.K.: W przyszłości planujesz pozostawić taką formę bloga, czy może będziesz coś zmieniać?

S.C.: Całkiem niedawno, bo kilka miesięcy, mój blog poddałam metamorfozie i, póki co, nie planuję dalszych ewolucji. Można powiedzieć, że chorobę wieku dziecięcego mam już za sobą. Teraz jest dojrzalej i profesjonalnie. Mój blog przeszedł ogromną przemianę, począwszy od wersji podstawowej – na szablonie Blogspot, po megakolorową aż do teraz jednolitej, poważnej, nastawionej na wersję biznesową. Jeśli nawet coś zmienię, będzie to jedynie kosmetyka.

I.K.: Na twoim blogu jest dużo zdjęć. Sama robisz czy korzystasz z usług fotografa?

S.C.: Nie robię zdjęć samodzielnie. Wszystkie dostaję od moich rozmówców. Chyba, że potrzebuję fotki na kategorię, to wtedy korzystam z darmowych banków zdjęć.

I.K.: Twój przepis na dobrą treść na bloga.

S.C.: Nie mam takiego. Publikuj dużo wartościowych i różnorodnych treści. Nigdy nie wiesz, co kogo zainteresuje. Musisz sama dojść, co tak właściwie chcesz sprzedać swoim czytelnikom. Ja ci tego nie powiem. Wszystko zależy od tematyki bloga. To kwestia indywidualna.

I.K.: Co ci daje blogowanie?

S.C.: Przede wszystkim, oprócz czysto hobbystycznego zajęcia, jest to jeszcze przez wielu niedoceniana możliwość samorealizacji na gruncie dziennikarskim, o którym zawsze skrycie marzyłam.

Jest też pretekstem do poznawania ludzi, których w normalnym trybie pracy nigdy bym pewnie nie poznała

Mogę pokazać się światu z zupełnie innej strony. Wartością dodaną jest to, że, aplikując do danej pracy, świadomie i z dumą pokazuję to, co sama stworzyłam. Blogowanie uczy samodyscypliny, kreatywności, umiejętności komunikacji z drugim człowiekiem, mimo że jest to świat wirtualny, ale jednak relacje są potrzebne.

W końcu mam szansę robić to, co umiem najlepiej, czyli pisać, a to jest wartość najwyższa.

Bardzo dziękuję za ten wywiad. Mam nadzieję, że wszystkie wskazówki wykorzystacie 🙂

Pin It on Pinterest

Poprzez dalsze korzystanie z serwisu zgadzasz się na korzystanie z plików cookie. Polityka prywatnści

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close