fbpx

Często rodzice mówią: „zrobię wszystko, żeby moje dzieci nie zaznały tego, co było moim udziałem”. Na przykład, jeśli ojciec czy matka byli jako dzieci zaniedbywani, opuszczeni przez rodziców – bardzo chcą o własne dzieci dbać, nie odstępują ich na chwilę, chronią je. Wydaje im się, że się o  dzieci troszczą, że ich nie zaniedbują, nie opuszczają. A ponieważ sami jako dzieci nie doświadczyli prawdziwej troski i to, co teraz próbują dziecku dać, też nie jest troską, choć tak bardzo się starają. A to dlatego, że nie umieją zobaczyć swojego dziecka i jego prawdziwych potrzeb. Rodzice zaspokajają potrzeby swoje, a nie te, które ma ich dziecko.

Ono jest ignorowane, realizowany jest projekt „nie powtórzę błędów moich rodziców”. Aby dziecko nie było zakorzenione w doświadczeniach rodziców, najpierw muszą oni zająć się swoim wewnętrznym dzieckiem.

Wielu rodziców mówi: wiem dużo, dużo czytam, spędzam czas z dzieckiem, nie muszę się już grzebać we własnych, niezbyt przyjemnych doświadczeniach. Nie chcemy uwierzyć, że mamy świadomość i podświadomość. To, co przeżywamy jako świadomą część nas samych, jest tylko czubkiem góry lodowej. Dlatego tak ważne jest przypomnienie sobie i włączenie w obręb naszego dorosłego doświadczenia tego, co przydarzyło nam się w dzieciństwie, a o czym próbowaliśmy – często skutecznie – zapomnieć.

Natura dziecka jest z gruntu dobra. Wszystkie kłopoty i cierpienia, które pojawiają się w jego życiu, wynikają z faktu, że rodzice nie dają mu żyć.

Że przystosowuje się je do życia w niemądry sposób, opierając się na braku zaufania, podejrzliwości, posługując się represyjnym systemem pedagogicznym. Czego uczy się dziecko, które wciąż czuje brak zaufania, podejrzliwość w zasadniczych kwestiach? Podświadomie uczy się leku przed samym sobą, uczy się nie ufać sobie, staje się wobec siebie podejrzliwe, a to już tylko krok do niskiej samooceny.

Dzieci z niską samooceną czują się nieważne, nie lubią siebie, mają poczucie, że nie są wystarczająco dobre. Są samokrytyczne i nieustannie spodziewają się kolejnych porażek lub rozczarowań. Życie dziecka, które uważa, że jest bezwartościowe przestaje mieć znaczenie. Takie dziecko spodziewa się porażek, rozczarowań, towarzyszy mu poczucie, że jest z nim coś nie tak. Dzieci z niską samooceną mogą być przekonane, że wszystko, co ich dotyczy, jest bezwartościowe: praca domowa, przyjaciele, pasje, marzenia, przyjaciele.

Gdy dziecko wątpi w swoją wartość, wówczas wszelkie pochwały czy słowa otuchy mogą wydawać się fałszywe, nawet śmieszne. Takie dziecko może uważać, że wszelkie komplementy pod jego adresem nie mają żadnej wartości, ponieważ nie są prawdziwe – że autor komplementu robi sobie z niego żarty, lituje się nad nim lub czegoś od niego chce. Również złe zachowanie u niektórych dzieci jest motywowane niską samooceną. Są to dzieci, które już nie próbują zwrócić na siebie pozytywnej uwagi, nie szukają aprobaty, ponieważ w głębi duszy są przekonane, że jej nie uzyskają. Starają się więc o uwagę negatywną, pozyskanie tej przychodzi łatwo.

Najważniejsza dla samooceny jest głęboka, oparta na miłości, zbudowana w dzieciństwie więź z rodzicami.  Niektórzy rodzice nie wiedzą, jak zbudować głęboką więź z własnym dzieckiem. Nie chodzi wcale o to, że nie kochają czy nie potrafią kochać, lecz o zwykłą trudność w okazaniu miłości dziecku. Wchodzenie z dzieckiem w interakcje, które pogłębiałyby ich relację, sprawia rodzicom problem. Dziecko zatem, choć jest kochane, dorasta w poczuciu, że jest inaczej.

Niektóre dzieci mają niską samoocenę, ponieważ nigdy nie było im dane poczuć, że można je kochać po prostu takimi, jakie są. Rodzice okazują miłość tylko wtedy, gdy dziecko coś dla nich robi (sprząta, opiekuje się młodszym rodzeństwem) albo gdy odnosi sukces. Gdy dostanie złą ocenę ze sprawdzianu, miłość rodziców zamienia się w złość lub chłodne wycofanie. W takich przypadkach dziecko może z desperacją dążyć do sukcesów.

Czasami dzieci, aby uniknąć dezaprobaty, zachowują się grzecznie, w ten sposób kryjąc się za fasadą posłuszeństwa. Stają się tym, kim ich rodzice chcą, by się stały. Dziecko ma być grzeczne, schludne, musi się dobrze zachowywać, uśmiechać i pomagać.  Dzieci szybko przyswajają krytyczne komunikaty. Często biernie je akceptują jako prawdę, a nie czyjąś opinię. Zawstydzający lub krytykujący dorosły może szybko stać się wewnętrznym krytykiem w głowie dziecka. Ten wewnętrzny krytyk może być jeszcze bardziej bezwzględny niż dorosły, który pierwotnie karcił i zawstydzał dziecko.

Kochajmy nasze dzieci za to, że są.

Jeśli nie wiesz jak, gorąco polecam ebooka

 

 

Poprzez dalsze korzystanie z serwisu zgadzasz się na korzystanie z plików cookie. Polityka prywatnści

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close